//////
Header image alt text

Magazyn Odlotowe Agentki

Portal dla fanów Odlotowych Agentek oraz magazynu o tych bohaterkach

Te trzy przytoczone wyżej 10-minutowe zabawy cztero i pół latków są doskonałym przykładem, jak — przy jed­nakowych pomocach do zabawy — zupełnie inaczej może przebiegać zabawa każdego dziecka i jakie różne, zupeł­nie nie podobne do siebie są jej możliwości tematyczne, zależne od zainteresowań i pomysłowości dziecka w da­nej chwili. Dla Romka — klocki były podstawową pomocą ćio ro­zwijania zabawy pojazdami. Andrzej — wpadł na zgoła inny pomysł — też pojazd, ale taki, w który mógłby się sam zmieścić i jeszcze wziąć ze sobą na przejażdżkę pa­sażera.

Podchodzi znów do kuchenki, nakłada coś na talerz z patelni i wraca do lalki. „O tutaj jest mięsko — masz mię­sko”. Po chwili oznajmia głośno: „już zjadła, kostki tylko zostały”. Teraz ja muszę zjeść — zapowiada i siada na krzesełku dziecinnym przy stoliku. Zmiata coś z talerza, a następnie przypomina sobie: „a… jeszcze muszę placek wystawić” — i wyjmuje z piekarnika pa* telnię, którą przy krzątaniu się przy kuchni tam wstawiła. „Już dobry, ale muszę spróbować, czy nie spalony”. Próbuje. „Nie spa­lony” — cieszy się i podaje go lalce i misiowi. „A teraz trzeba dziecko ubrać i pójdziemy na spacerek — zapowiada zadowolona, że cały obiad się udał.

A na obiadek będzie pomidorowa zupa, a na drugie kartofle z kapustą. I mięsko z kurczaka. I upiekę, zrobię ciastka, dam kisielku, a potem jeszcze herbatki…” Podchodzi do misia — „o tu jest jeszcze jedno dziecko, ale niech sobie stoi” — powiada i podchodzi do kuchenki. „Trzeba naszykować wszystko *. „Zobacz — mówi do dużej lalki krzątając się wokół kuchenki — herbata się gotuje, zaraz się ugotuje, już się ugotowała… Teraz wle­wam herbatkę do filiżanki — monologuje — cukru trzeba wziąć” — bierze łyżeczkę i miesza herbatkę. Podaje pić filiżanką misiowi, a na­stępnie łyżeczką lalce w beciku.” I to dziecko też musi zjeść, ten mały dzidziuś. Wreszcie podchodzi też do dużej lalki i jej podaje herbatkę. „Już wypiła, zaraz dostanie zupkę”. Podchodzi do garnków stojących na kuchence. Nakłada na talerz z jednego — „to są kluski” — powiada, z drugiego —„ teraz zupka”. Miesza wszystko łyżką na talerzu i idzie karmić misia. Potem podchodzi do dużej lalki: „wszystko zjadaj” — przykazuje. „Ona nie chce samej zupki, tylko chce mięska”.

A oto tym samym zestawem zabawek zabawa dziewczynki — Dorotki, rówieśnicy Andrzeja i Romka; jakże zupełnie inna w swym charakterze!Dziewczynkę zainteresowały przede wszystkim kolorowe szmatki, na które chłopcy nawet nie spojrzeli. Ogląda je wszystkie, jedną wy­biera na fartuszek dla siebie, prosi o zawiązanie. „Teraz trzeba krze­sełka pozasuwać, bo teraz nie ma obiadu” — powiada. „Najpierw muszę zrobić zakupy”. Ostatecznie jednak nie idzie po zakupy, a wra­ca jeszcze raz do barwnych szmatek i układa je starannie w pu­dełku. „Dziecku trzeba pościelić” — powiada podchodząc do lalki w beciku i poprawia jej ułożenie — „taki bachorek mały”. „Dziecko teraz ubierzemy i pójdziemy na spacerek. Muszę tylko najpierw dziecku obiadek uszykować.

  1. Po chwili wstaje i bierze do siebie do auta — na tylne krzesełko — misia: „choć tu synku” — mówi do niego czule. Jedzie dalej, na skręcie jednak miś wy­pada — Andrzej troskliwie go podnosi i sadowi znów na krzesełku w aucie — „chodź tu synku, jedziemy dalej”. Po pewnym czasie takiej jazdy wysiada z auta — „teraz ja napiszę mandat’* — mówi poważnie i wziąwszy kawałek papieru udaje, że pisze. Widać z całe­go jego zachowania, że nie bardzo wie, co to jest mandat, jednak już się tym słowem posługuje łącząc je z jazdą. Następnie chowa papier za sweterek i z zadowoloną miną jedzie dalej z misiem autem własnej konstrukcji na spacer dookoła pokoju. A oto dla porównania zabawa innego chłopca w tym samym wieku, w tym samym pomieszczeniu, tymi samymi zabawkami:

W isto­cie jednak jest jeszcze inaczej — zarówno bowiem odgry­wanie ról wziętych z życia, jak i ról fantastycznych uaktywnia myśl dziecka i podsyca jego działalność twór­czą,, bardzo ważną dla rozwoju jego osobowosci. Dziecku bowiem w trakcie zabawy przychodzą coraz to nowe po­mysły, które natychmiast zwykle realizuje w swej dalszej obawie — urozmaicając ją i wzbogacając w coraz to no­we elementy. Stąd często zabawa, która z początku mia­ła charakter zabawy ściśle naśladowczej, zamienia się w zabawę, w której coraz większą rolę zaczyna odgrywać wyobraźnia i myśl twórcza. 

Przez zabawy tematyczne, twórcze czy iluzyjne rozu­mie się zabawy, w których dziecko odgrywa jakąś rolę. W młodszym wieku — zabawy te mają charakter scisle naśladowczy — dziecko naśladuje matkę podczas sprzą­tania, czy ojca podczas golenia. Z czasem, w miarę przy­bywania doświadczeń dzieciom i poszerzenia się ich wia­domości i zainteresowań światem otaczającym — zabawy te stają się coraz bardziej bogate i to zarówno pod wzglę­dem treści, jak i formy. Dziecku nie wystarcza juz rola ojca czy matki – wciela się w postać milicjanta, lekarza, fryzjera, kierowcy samochodowego, sprzedawczyni w sklepie, pielęgniarki robiącej zastrzyki itp.

A pudełka po zapałkach, oklejone kolorowym papierem, świetne cegły do budowy, a kasztany, żołędzie, szyszki, ziemniaki, ma­kówki… A korale, guziki, paciorki, szpulki od nici… to wszystko stanowi doskonały materiał bądź zasadniczy, bądź pomocniczy do pomysłowych zabaw konstrukcyj­nych. Musimy tylko pomóc raz i drugi dziecku w zorga­nizowaniu takiej zabawy, przygotować mu odpowiedni materiał, czasem wykonać z nim wspólnie, np. pierwsze­go ludzika z kasztanów czy z żołędzi, pierwszy wózek z pudełek, pierwszego psa z plasteliny. Często rodzice bronią się przed taką współpracą z dzie­ćmi tłumacząc się brakiem zdolności i pomysłów w tym kierunku, a także brakiem wiadomości na temat co, jak, z czego…